Zamiast bać się panicznie raka i mówić, że i tak jesteśmy na niego skazani – można nauczyć się żyć tak, aby do jego powstania nie doszło. Ten problem nas nie będzie dotyczył gdy nie stworzymy warunków aby zaistniał. Oto 10 przykazań antyrakowych. 1. Antyrakowa dieta: pełna witamin, enzymów i mikroelementów. Z tego powodu wielu chorych zadaje sobie pytanie czy i jak poprawić wyniki krwi podczas leczenia onkologicznego oraz chemioterapii. Jak poprawić wyniki krwi podczas chemioterapii. W trakcie terapii onkologicznej (głównie na skutek działania chemioterapii) może dojść u pacjenta do rozwoju niedokrwistości, neutropenii czy trombocytopenii. Im wcześniej wykryty jest rak skóry, tym większe szanse na wyleczenie. Na prognozę dla chorego wpływ ma także rodzaj raka skóry. W przypadku raka podstawnokomórkowego i raka płaskonabłonkowego rzadko dochodzi do przerzutów, ale u chorych na czerniaka prawdopodobieństwo rozprzestrzeniania się choroby jest dużo większe. Peregryn: patron chorych na raka Jednak w czasie swego krótkiego życia na ziemi Jezus uzdrawiał wielu ludzi, którzy przyszli do Niego w szczerej wierze. I choć zawsze w przypadku chorób dotykających nas samych czy naszych bliskich musimy szukać pomocy u lekarzy, Bóg chce również, abyśmy wyciągnęli rękę w Jego stronę . Odczyn popromienny po radioterapii – postępowanie. W leczeniu nowotworów złośliwych za pomocą radioterapii, nastąpił wielki postęp w precyzyjnym dopasowaniu strumienia promieniowania do tkanek chorych i jednoczesnej osłonie tkanek zdrowych.Jednak pomimo tego, w obszarze napromienianym zawsze znajduje się skóra, a to prowadzi do jej popromiennego zapalenia, które powoduje Rak płuca. To się leczy to stała sekcja edukacyjna Fundacji, powstała z myślą o potrzebach chorych na raka płuca w Polsce. Kluczowe cele naszych działań to: edukacja pacjentów i ich bliskich, pomoc i wsparcie informacyjne, psychologiczne i żywieniowe, rzecznictwo na rzecz propacjenckich rozwiązań systemowych oraz rzetelna informacja zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. . Ja w to nie wierzę. Czyli czy chory musi wierzyć w wyleczenie! Byłam świadkiem spotkania Pani Doktor, która ma Tatę chorego na raka z moją Mamą. Pani Dorota ma męża, który też jest lekarzem i był obecny na spotkaniu. Ogólnie beznadziejny przypadek bezmyślnego wierzenia w medycynę konwencjonalną. Przyjechali spotkali się z Mamą. Przejrzeli wyniki badań Mamy. Pokiwali z niedowierzaniem głowami. Zaczęliśmy rozmawiać o terapii emocjonalnej. Usłyszeliśmy: wie Pani problem w tym, że my jesteśmy lekarzami i JA W TO NIE WIERZE!!! Bardziej interesowało ją, co mama jadła, co robiłaby przejść przez chemie, by mieć siłę na następną niż właściwe leczenie. Wcale mnie to nie zdziwiło, bardzo często zwraca się do mnie lub do Mamy rodzina chorego. Zaznaczam, że rodzina, a nie sam chory. Proszą o pomoc. Ale tak naprawdę są ciekawi jak to wyglądało, co stosowaliśmy. Wszyscy pytają o zastrzyki, tabletki, zioła. Coś, co można podać choremu by go wyleczyć. Byle nic od chorego nie wymagać. By on sam nie musiał nic dać wysiłku od siebie. Bo on jest chory, zmęczony, jest zły, ma depresje i na pewno nie będzie chciał. Najczęściej nawet nie spotykamy się z tym chorym by mu nie zaszkodzić, by go nie denerwować. Wiec jakieś emocje okazuje rodzinie, skoro boją się jego reakcji. Bo wie Pani praca nad sobą, rozmowa o emocjach to nie dla niego. Lekarz zabronił. Oni już mają inną terapie. Zioła, zastrzyki, chemie, naświetlania i spróbują najpierw tamtego. On w takie terapie nie wierzy. Model, który się powtarza za każdym razem. A w naświetlania, chemie wierzy? Ile osób, bo takim leczeniu przeżyło, które zna i którym jakość życia nie spadła. Ja ani jednej. Przejrzałam Internet i z bólem serca stwierdzam, że nic przez tą dekadę się nie zmieniło. Statystyki są nieubłagane, jeśli chodzi o raka płuc. Więc dlaczego ci ludzie zawsze wolą iść w stronę śmierci, zamiast spróbować czegoś nowego. Czegoś, co się sprawdziło już na choćby jednym przypadku. Tym bardziej, że to leczenie nie wymaga rezygnacji z leczenia konwencjonalnego, można te terapie stosować jednocześnie. Czy jakość życia po tym leczeniu zmienia się? – nie, może jedynie ulec poprawie. Lecz czy tą decyzje podejmuje chory, czy jego rodzina? Skoro nawet z tym chorym nie rozmawiałam. Tego nie wiem. Pani Dorota, powiedziała Mamie, że to niesamowite, że Ona żyje po takiej diagnozie i rozpoznaniu tego typu raka. Z niedowierzaniem patrzyła na wyniki z przed lat. To jak wygrana szóstka w Totolotka, że u Mamy zaszła taka remisja i nie ma przez tyle lat wznowy – powiedziała. Ale nie wie, dlaczego trafiło właśnie na mamę. Ale ona w to leczenie nie wierzy. Przeglądali te wyniki jakby nie wierzyli w to, co mama pisze na blogu, musieli sprawdzić osobiście. Cmokali z niedowierzaniem – to cud usłyszeliśmy. To nie pierwsza osoba, która nam to mówi. Generalnie wszystkie kontakty z rodzina chorego tak się kończą. Naprawdę sporadyczne przypadki poddały się terapii. Ja pracuje i stosuje Terapie emocjonalna w każdym przypadku. Przy uzależnieniach, depresjach, agresji w domu, przy problemach zdrowotnych dzieci. W każdym z tych przypadków terapia działa. Ale ci ludzie chcą spróbować tej terapii. A chorzy na raka nie. Nawet nie chcą spróbować. Zastanawiam się, dlaczego? Bo nie wierzą? Przypomniała mi się terapia mamy, ja też wtedy nie wierzyłam w powodzenie leczenia. Nie tylko tej terapii. Ogólnie nie wierzyłam, że Mama z tego wyjdzie. Jeżeli lekarz nie daje ci nadziei, leczenie to kwestia przedłużenia życia o tygodnie byśmy zdążyli załatwić sprawy spadkowe. To jak wierzyć w powodzenie leczenia. Ale nadzieja umiera ostatnia. Pani Dorota pytała, co robiliśmy innego, o szczegóły z Mamy życia. Uświadomiłam sobie, że wszystko robiliśmy inaczej. Nie wierząc w powodzenie leczenia. Stosowaliśmy wszystko, o czym usłyszeliśmy na raz, bo a nuż to akurat zadziała. Nie wybieraliśmy miedzy terapiami, bo to nie wesołe miasteczko. To jak z szukaniem pracy nie decydujesz się na jednego pracodawcę i tylko tam wysyłasz CV licząc na cud. Raczej wysyłasz do wszystkich, których znajdziesz a odpowiadają twoim kwalifikacja, to zwiększa szanse na powodzenie. Dlaczego chorzy na raka tego nie robią? – to tak jakby chcieli umrzeć. Nie, bo ja już stosuje jakąś tam terapie. A w tą nie wierze. Nie wiara uzdrawia człowieka, choć na pewno pomaga. Nie musimy wierzyć w terapie by na nas zadziałała. Uświadomiłam sobie, że my zaczynając terapie tez nie wierzyliśmy, że ona pomorze. Ja chciałam by mama się uspokoiła, wyciszyła by nie bała się śmierci, była bardziej w zgodzie sama ze sobą. To był główny powód, dla którego zaczęliśmy stosować terapie emocjonalną. To, że moja Mama dzięki temu wyszła obronna ręką z tego raka, to tylko efekt uboczny leczenia, w który kompletnie nie wierzyliśmy. Do tego stopnia, że nawet jak wyniki były dobre, sami lekarze nie mogli uwierzyć, że rak się cofnął. Panicznie baliśmy się remisji i powrotu choroby. Drugie z tarcie polegało na pozbyciu się leku przed wznową. Paniczny strach przed odebraniem wyników leczenia i otwarciem koperty. Niechęć do przebadania się: tomografii komputerowej, świadomość, że przy w wznowie nie maja lekarze już nic nam do zaoferowania. Lęk, paniczny lęk, – którego trzeba było się pozbyć. To drugie starcie nawet było gorsze od pierwszego. Praca na emocjach samym z sobą nie jest łatwa. To ciężka praca. Praca nad sobą wymaga samodyscypliny. Trener jest potrzebny by wyznaczać terminy i mobilizować nas do działania, bo zrobimy wszystko i wymyślimy tysiąc powodów by tego nie robić. My (ja z Mamą) mówimy wtedy, że nasze EGO się broni przed zmiana, ale oznacza to też, że jesteśmy blisko celu. Tym bardziej powinniśmy to zrobić. Ta wewnętrzna walka odbywa się tylko w naszej głowie. Nie musimy nigdzie chodzić, nawet wstawać z łózka. Jeśli będziemy zbyt zmęczeni najwyżej zaśniemy, po przebudzeniu trener wznowi terapie. Najwyżej zamiast jednego podejścia będzie kilka. Będzie trwało to kilka dni, aż dotrzemy do celu. Ale nagrodą jest lepsza, jakość naszego życia, w przypadku raka nasze życie, więc warto. Po skończonej terapii wstępuje w chorego energia, jest silniejszy wstępują w niego nowe siły, o których nawet siebie nie podejrzewał. Wtedy ma ochotę na więcej. Dopiero po czasie zauważamy efekty leczenia. Ja za każdym razem się dziwie, że działa, że aż tak. Przecież teraz już wiem, że działa, ale i tak mnie to zadziwia, że aż tak. Jesteśmy zdolni do samo leczenia. Jak wpływa to na nasz wygląd, zdrowie?- Stajemy się młodsi i zdrowsi. Przypomniałam sobie Mamę z tamtego okresu: z bólami kręgosłupa, leżącą na desce, ból nie pozwalał jej spać. Jeździliśmy po kręgarzach. Zwyrodnienia ucisk na kręgosłup można tylko zmniejszać ból, stosować tabletki, spać na twardym podłożu by nie powiększać zwyrodnienia. To było ponad 10 lat temu. Przecież zwyrodnienia się nie cofają. Teraz mam już nie pamięta nawet, że miała takie problemy z kręgosłupem. Śpi normalnie, dodatkowo jeździ na wycieczki autokarem siedząc w nim po 20 godzin. Po 20 godzin sama nie wierzy, że można tyle wysiedzieć. Nogi spuchnięte od siedzenia, a kręgosłup nie boli. Jest coraz starsza, a nie młodsza. Czy to możliwe by cofnąć zwyrodnienia? By polepszyć, jakość swojego życia bez operacji na kręgosłupie? Pracując nad sobą i stosując samoleczenie -tak. W innym przypadku było by tylko gorzej. Dodatkowo mama miała stwierdzone alergie, łzawiły jej oczy, puchły nogi, miała zmiany skórne. Duszności, nie mogła złapać tchu. Już nie dusi ja przy koszeniu trawy. Nie ma problemów skórnych, gdy pylą drzewa nie kicha, nie łzawią jej oczy. Przede wszystkim nie łyka garści tabletek na alergie i nie nosi przy sobie inhalatora, który przy ataku pozwalał złapać oddech. Dzień zaczynał się od tabletek i kończył na tabletkach. Czy można wyleczyć się z alergii? Teraz nie bierze żadnych tabletek, już nie pamięta, że kiedyś stosowała inhalator. Wychodzi na dwór i wdycha zapachy trawy i wszystkiego wokół. Stosując tylko samo leczenie – tak to jest możliwe. Czy pracując nad sobą stosując terapie wierzyła ze wyleczy te choroby? Nie. Nawet o tym nie myślała. Chodziło o pogodzenie się ze sobą, o wewnętrzna harmonie. By iść w stronę miłości, radości szczęścia. Chory musi chcieć coś zrobić ze swoim życie. Musi chcieć się leczyć. Teraz dopiero w zderzeniu z rodzinami chorych na raka, doceniam ogrom determinacji Mamy by wyzdrowieć, by coś zmienić w swoim życiu. Widzę jak dużo musiało ja to kosztować i jestem z niej dumna, że potrafiła tego dokonać. To nie wiary potrzebuję chory, tylko determinacji do zmian w swoim życiu. Chęci by pogodzić się przed śmiercią z rodzina, Bogiem i samym sobą. Wyleczenie to tylko efekt uboczny tego pogodzenia. Nawet, jeśli miałoby nie dojść do wyleczenia, to i tak warto. Tego właśnie wam życzę. Nie wiary, tylko DETERNIMACJI DO ZMANY, bo to determinacja jest początkiem wyleczenia. Tylko, że nie można podać jej choremu w tabletkach. Pozdrawiam Aga córka Ireny „Zdrowym może być każdy, bycia chorym trzeba się uczyć.” Co rozumiesz pod pojęciem „silny człowiek”. Czy to jest ten osiłek co stoi na bramce, a może ci co maja władze, charakterek i nie poddaja się cudzej woli , może wielcy biznesmeni, może ci co rzucili fajki po 15 latach palenia. A ta mała dziewczynka bez nogi , która jeździ na wózku? Ludzie niepełnosprawni upadaja tak nisko, że nie widzac stamtąd światła myslą, że już nigdy nie uda im się żyć się nie topiłam, ale przypuszczam, że gdyby topiącemu udało się dotknąc dna , i byłby w stanie się od niego odbić, wypłynał by na powierzrzchnie i może uratował swoje życie. Ale kto jest na tyle świadomy i przytomny wtedy, żeby tak o tym myśleć. Nikt nas nie chrobie jest podobnie. Spadasz w dół,a przynajmniej tak ci się wydaje, dół w którym nie ma drabiny, nie ma ludzi, dół samotności i strachu, że nie dasz dużej mierze jest to dół własnej wyobraźni, ale wydaje się tak rzeczywisty, że po prostu jest. Skoro wyobraziliśmy sobie dól, to dlaczego tak trudno wyobtrazic sobie góre. Już od urodzenia uczymy się żyć, wszyscy nam tłumacza jak to robić, mówia jak powinno wygladać życie…w zdrowiu. Idziemy na basen i uczymy się pływać, ale czy ktos usłyszał od trenera jak się topić, jak się bronic, zachowywać jak prąd ściaga nas w dół. Idziemy na kurs prawa jazdy i czy instruktor mówi nam co zrobic w razie zagrożenia, jak umiejętnie hamować, jak reagować. Może mieliście lepszych nauczycieli niż ja. Nikt nie uczy nas żyć w chorobie. Tylko ludzki samozachowawczy instynkt pozostaje. Kończy się na tym, że siedzimy w dole i płaczemy, bo na tyle nas stać. Nie wiadomo kogo poprosic o pomoc, gdzie jak, nie widomo którego słuchac lekarza, a mówia czasami przeciwstawne sobnie rzeczy, gdzie zadzwonić, czy wypada iśc do psychologa, lepiej uciąć reke…czy może się powiesić i nie sprawiać problemu. Jak przyzwyczaic się do ciągłego uzależniania , proszenia o pomoc, nie wychodzenia z domu i bycia wyprowadzanym na spacery ….Trudno jest chorować. Cholernie trudno jest chorowac w zdrowym, radosnym młodym środowisku. Nie wiem jak ktos mógł w systemie zdrowia pominąc tak znacząca luke jak grupy wsparcia. To nie jest tylko amerykański wymysł. To jest ludzka potrzeba. …upadaja tak nisko, żeby jeszcze wyżej się wznieść. Diagnoza nowotworu – jak przyjąć tę wiadomość?To bardzo trudny okres, ale możesz sobie z nim poradzić. Nowotwór to walka. Aby do niej stanąć, musisz skorzystać ze wszystkich dostępnych form pomocy. Dobry humor i zapasy siły to najlepsza obrona pacjenta z nowotworem. Kluczowe jest też wsparcie przed zachorowaniem na nowotwór to cecha naszych czasów. Ta choroba nie wybiera i dotyka osoby w każdy wieku. Co roku umierają na raka tysiące ludzi na całym świecie. Co zrobić, kiedy nas spotyka diagnoza nowotworu?Taka wiadomość na ogromny wpływ na psychikę i emocje pacjenta. Diagnoza nowotworu zmienia całe życie. Wiele osób zaczyna myśleć o swoim życiu w podziale na etap “przed zachorowaniem” i “po zachorowaniu”.W dzisiejszym artykule przyjrzymy się temu, jak poradzić sobie z tą trudną wiadomością i co zrobić, gdy lekarz poinformuje nas o wykryciu nowotworu wiąże się z potrzebą informacjiOtrzymanie informacji o tym, że choruje się na nowotwór niesie ze sobą ogromne zmiany w życiu pacjenta. Jednakże diagnoza nowotworu wpływa na nas jeszcze gorzej, jeśli nie wiemy na czym tak naprawdę polega choroba i co się z nią wiąże. To ważne, by wiedzieć w jakim stadium znajduje się choroba i na czym dokładnie będzie polegało chwile rozmowy z lekarzem są najtrudniejsze. Później zaczyna się seria badań i testów, które mają na celu sprecyzowanie diagnozy. Pomogą one w dobraniu optymalnego sposobu szczegółowej diagnozy może zająć kilka dni a nawet kilka tygodni. Przez ten czas pacjent bardzo się denerwuje – to osób przeżywa ogromny szok, kiedy dowiaduje się o chorobie. Najpierw pojawiają się silne negatywne myśli i emocje. Większość z nas przytłacza strach przed śmiercią. Eksperci mówią, że te chwile są pełne trudnych emocji i jednak, że samo leczenie nowotworu i radzenie sobie z chorobą na poziomie emocjonalnym to zapewniają, że to normalne iż diagnoza nowotworu wiąże się ze złością i strachem, zwłaszcza w pierwszych chwilach rozmowy z lekarzem. Podkreślają także, że bardzo ważna jest tu umiejętność radzenia sobie z emocjami i kontrolowania ich. To trudne chwile, ale można przez nie przejść natomiast podkreślają, że pacjenci u których podejrzewa się chorobę powinni przychodzić na wizyty z osobą bliską. Jeśli okaże się, że choroba występuje, strach i szok łatwiej jest przeżyć mając bezpośrednie wsparcie osoby poradzić sobie z diagnozą raka?Pamiętaj, że Twoje nastawienie samo w sobie nie wpłynie bezpośrednio na chorobę. Tylko terapia medyczna może złagodzić skutki nowotworu i go wyleczyć. Ale negatywna postawa albo też, z drugiej strony, optymizm – mogą znacząco poprawić jakość życia trać koniecznych do walki z chorobą sił na negatywne myślenie. Zamiast tego dbaj o siebie i zachowuj siły wyleczyć może jedynie specjalistyczna nowotworu a rodzina i otoczeniePoza tym, że diagnoza nowotworu zmienia życie pacjenta, ma ona również wpływ na jego najbliższych i otoczenie. Członkowie rodziny widzą cierpienie ukochanej osoby i sami cierpią. Taka sytuacja może stać się prawdziwą przypadku poważnej choroby w rodzinie, kluczem jest komunikacja. Musicie rozmawiać. Skupcie się na wspieraniu osoby chorej i siebie pamiętajcie też o tym, że zawsze możecie udać się po pomoc do specjalisty zajmującego się psychologią osób chorych na nowotwór i ich najbliższych. Psycholog podpowie Wam, jak że znajdziecie odpowiedniego lekarza lub psychologa zajmującego się pacjentami onkologicznymi. Możecie też rozważyć przyjmowanie leków uspokajających bądź antydepresyjnych jeżeli czujecie, że istnieje taka spokój i zadbaj o siebieDiagnoza nowotworu może Cię początkowo załamać, ale pamiętaj o tym by dbać o siebie. Nie trać kontroli nad Ty powinnaś kontrolować chorobę, a nie ona Ciebie. W zasadzie nowotwór to po prostu choroba organizmu – eksperci są w tej kwestii zgodni. To ważne, byś nie traciła wiary! Chorobę można wyleczyć. Jeżeli przestaniesz w to wierzyć, stracisz z oczu cel jakim jest otrzymaniu tak poważnej diagnozy, pacjenci powinni dbać o siebie bardziej niż zwykle. Zrównoważona dieta, łagodne ćwiczenia i dużo odpoczynku to elementy, na których na pewno skorzystasz. Szczególnie ważne jest też zwrócenie uwagi na swój stan emocjonalny – zadbaj o dobre zachowywać się przy pacjencie chorym na nowotwór?Otoczenie pacjenta jest również bardzo ważne. Pacjent z chorobą nowotworową jest tak samo ważnym człowiekiem, jak każdy inny. Taka osoba potrzebuje oderwania od myśli o swoim stanie – myślenie o chorobie jedynie szkodzi. Dobrym pomysłem jest po prostu rozmowa na różne tematy, zwłaszcza związane z hobby i zainteresowaniami. Dzięki temu oderwiesz swoje myśli od zmartwienia stanem zdrowia. Doceniaj też współczucie i zrozumienie dzisiejszych czasach można z łatwością znaleźć stowarzyszenia dla osób chorujących na raka. Takie grupy wspierają się wzajemnie w walce z chorobą. Grupa wsparcia może okazać się bardzo pomocnym, cennym elementem procesu leczenia dla osób chorujących na wszystkie rodzaje trudny czas, ale nie pozwól tej sytuacji się przytłoczyć. Choroba nowotworowa to walka. Aby zmierzyć się z przeciwnikiem, musisz korzystać ze wszystkich dostępnych środków. Dbaj o swoje samopoczucie emocjonalne, korzystaj z pokładów siły psychicznej. To Twoje najlepsze narzędzia. Nie bój się też prosić o pomoc i wsparcie może Cię zainteresować ... Rak puka do naszych drzwi, kiedy nikt się go nie spodziewa. Ta choroba wkracza na scenę każdego dnia. To strona monety, której nigdy nie chcemy widzieć. A wszystko zaczyna się od potwierdzenia bezlitośnie zasypujemy się setkami pytań: dlaczego ja? Próbujemy chwytać się życia, ale są momenty kiedy ból jest silniejszy. Pomaganie osobom, których dotknął rak jest dość skomplikowane. Nowotwór wywiera silny wpływ na zdrowie fizyczne i umysłowe pacjenta, nawet długo po zakończeniu leczenia. Najpowszechniejszymi objawami jest wyczerpanie oraz psychologiczny stres, który bierze się od momentu usłyszenia diagnozy po cały proces interwencji. Inne powszechne problemy to depresja oraz lęki, fizyczne osłabienie oraz problemy z koncentracją i pamięcią.“Wiesz, jeśli stanąłeś w walce z rakiem, wszystko inne wydaje się być bułką z masłem.” -David H. Koch-Tyrania wsparcia społecznegoNic nie jest tak unikalne jak ból. Nic nie jest tak osobiste jak to doświadczenie. Jak powiedział Thiebault, “Szkoda może być unikniona, bólu nie można uniknąć”. Nie wszystkie umysły są w stanie poradzić sobie z fizycznym lub emocjonalnym oto paradoks: ciało pozostaje ciche, kiedy nic nie boli, jednak wtedy czujemy ból w naszym umyśle. Rak to ciężka walka i szanowanie prawa chorego do wybrania metody radzenia sobie z nim jest niezbędne. Podobnie jak pozwolenie mu wyrazić wszystkich swoich emocji, włączając uczucie wyczerpania i stosujemy wyrażenia wsparcia, które mają na celu zachęcać oraz pocieszać. Jednakże, nie zdając sobie z tego sprawy, czasami w zamian doprowadzamy do wygórowanych oczekiwań. “Zwyciężysz”, “Nie martw się, jesteś silny”. W niektórych przypadkach poprzez pokazywanie naszych uczuć z najlepszymi intencjami, dajemy obraz “chorego optymisty”. Tak jakby chorzy oraz jego bliscy mieli obowiązek stawić czoła chorobie z pełnym entuzjazmem i jest niezwykle trudną diagnozą i doświadczeniem. Nie zawsze musisz nosić na twarzy uśmiech. Pozostaw trochę miejsca na ból i oraz ofiarowywanie miłości jest bardzo ważne, lecz musimy być ostrożni z tym, co mówimy oraz nie dawać choremu ekstremalnych przykładów do naśladowania i jeszcze w ten sposób dorzucać do ciężaru, który musi nieść na swoich barkach. To błąd przeobrażać tych ludzi w “bohaterów”, jeśli robimy to odzierając ich z człowieczeństwa. Brzemię, które noszą jest naszego towarzystwa i wsparcia. Musimy uznać ich ból, zaakceptować ich emocje oraz szanować ich wysiłek. Musimy słuchać oraz spełniać ich potrzeby. To najlepsza pomoc, jaką możemy ważne jest zapewnienie członkom rodziny przestrzeni do tego, by byli źli, zmęczeni oraz pogrążeni w bólu. Nie przypieraj ich do muru mówiąc im, że powinni być “dumni” z tego, że są rodzicem, siostrą, dzieckiem itd. “takiego wojownika”. Oczywiście powinniśmy ofiarować nasze wsparcie, ale musimy też dać im miejsce na upadek i ponowne jako zagrożenie dla przetrwaniaPoznanie diagnozy o nowotworze tworzy silną reakcję stresową. Istnieje 6 głównych lęków, jakie posiadają chorzy na raka: śmierć, bycie zależnym od innych, niepełnosprawność, zakłócenia życia, brak komfortu oraz oszpecenie. Otrzymanie informacji jest którzy są odpowiednio poinformowani o swojej sytuacji, mogą lepiej kontrolować proces leczenia oraz wykazują się większą współpracą i aktywnością. W tym znaczeniu, im większa niepewność, tym większy ta musi być realistyczna. Powinna mieć za główny cel rozwiązanie wszelkich wątpliwości, które dana osoba może odczuwać w związku ze swoją chorobą. Jednakże należy powstrzymać się przed nieuzasadnionych oczekiwaniach czy wyidealizowanych nadziejach. Czasami tak się dzieje, kiedy czujemy, że musimy zapewnić bezwarunkowe wsparcie i nie sprawdzamy prawdziwości swoich że nie zawsze musimy coś mówić. Słuchanie potrzeb danej osoby oraz szanowanie jej czasu w ciszy to również okazywanie zrozumienia i miłości.“Możesz być ofiarą raka lub ocalałym. To kwestia nastawienia.” -Dave Pelzer-Sposoby radzenia sobie z chorobąCzasami nie jest łatwo zrozumieć sposoby w jaki zachowują się nasi bliscy oraz jak reagują na chorobę. Nawet trudniej zrozumieć, nasze własne działania, kiedy zmierzamy się z tak bolesnymi oraz skomplikowanymi momentami. Kontrola nad wieloma sytuacjami wymyka nam się z rąk, nie wiemy co robić, frustrujemy się oraz spróbujemy dowiedzieć się co myśli dana osoba oraz jak się czuje. W końcu nie chcemy, żeby cierpiała. Sami nie chcemy w jaki sposób chory podchodzi do nowotworu, ma związek z ze stylem radzenia sobie, jaki posiada dana osoba. Te style determinowane są przez wzory myślenia oraz cechy osobowe. Generalnie, wyróżniamy 5 stylów radzenia sobie z nowotworem:WalczenieRak dla tych osób jest wyzwaniem. “Musi mi się udać zachować moje życie, które prowadziłem do tej pory. Muszę zdecydować o tym, co mogę zrobić.” Nawet sama diagnoza staje się oni kontrolę, jaką mogą posiadać nad sytuacją oraz wykształcają optymistyczne nastawienie. Starają się zdobyć dużo informacji. Praktycznych oraz przydatnych informacji, a nie tych zbędnych. Szukają czegoś, co może im pomóc oraz przyjmują aktywną rolę w tym z tym stylem zaprzeczają negatywnym konsekwencjom, jakie może spowodować rak. “To nie jest takie złe, wszystko pozostanie takie jak było. Nie ma się o co martwić.”Starają się zminimalizować swoje postrzeganie niebezpieczeństwa, zmniejszając jego wagę. Nie koncentrują się na swojej zdolności do kontroli, jak osoby z walecznym stylem radzenia sobie. Przyjmują wykonalną prognozę oraz zaniżają wpływ choroby. Osoby z tym stylem mogą zacząć nadużywać środków odurzających, jako formę z tym stylem przyjmują nastawienie biernej akceptacji. “Wszystko jest w rękach lekarzy.” “Bóg przesądził o moim losie.” Stają się zrezygnowani. Widzą zagrożenie nie jako coś bardzo poważnego oraz umieszczają kontrolę nad nim w czyichś rękach (lekarzy, Boga itd.). Istnieją pacjenci, którzy nie przyjmują żadnych aktywnych strategii radzenia sobie z chorobą oraz często mają problemy z czuje się przytłoczony. “Nie ma nic, co mogę zrobić, tylko czekać na śmierć.” Widzą diagnozę jako bardzo poważne zagrożenie, olbrzymią stratę. Dlatego czują, że nie mają żadnej kontroli nad swoją sytuacją. Nie wierzą nawet w kontrolę osób trzecich, takich jak lekarze. Osoby z tym stylem mogą przestać dbać o higienę, odpowiednio się odżywiać itd. W tej grupie są też dość częste zaburzenia grupa doświadcza silnej reakcji w formie zmartwień i niepokoju. “Muszę bacznie obserwować każdy symptom, muszę nauczyć się wszystkiego, co możliwe.” Dla tego pacjenta rak to olbrzymie zagrożenie i stale kwestionuje on kontrolę nad sytuacją. Jest też bardzo niepewny rezultacie, istnieje u niego stała potrzeba uzyskiwania informacji, które będą go w czymś utwierdzały. Temu stylowi towarzyszą stany lękowe oraz zaburzenia somatyczne.“Rak to słowo, a nie wyrok.” –John Diamond–Jakość życiaIstnieją trzy podstawowe kryteria, aby zrozumieć jakość życia. Po pierwsze, jest ona czymś całkowicie subiektywnym. Każda osoba jest wyjątkowa oraz ceni jakość swojego życia w zależności od swoich doświadczeń, aspiracji oraz osobistych preferencji. Posiada ona również wiele wymiarów. Innymi słowy, musimy wziąć pod uwagę duży wpływ tej choroby na wiele dziedzin życia. I w końcu, to coś przejściowego. Jakość życia zależy od teraźniejszości. Zmienia się wraz z życia zawsze była ściśle związana z chorobą. Chorzy chcą żyć, a nie po prostu egzystować. To oznacza branie pod uwagę poziom aktywności oraz autonomii, jaki posiada pacjent. I podobnie, musimy również rozważyć fizyczny wpływ oraz stany psychologiczne (lęki, depresja, obniżone poczucie własnej wartości its.), jakie wywołuje możemy zapomnieć o wymiarze społecznym. To bardzo istotne czuć satysfakcję z relacji społecznych oraz posiadać grupę wsparcia. Równie ważne jest życie duchowe. Na koniec, ważne są zasoby materialne, takie jak pieniądze oraz opieka należy wziąć pod uwagę potrzeby osoby, której dotknął rak. Szanowanie oraz pomaganie w podejmowaniu decyzji opartych na jej ocenach i pragnieniach ułatwi jej przezwyciężyć trudności i przeciwności losu. To nie tylko dodawanie lat do swojego życia, lecz życia do swoich może Cię zainteresować ... Pacjenci z niektórych regionów mają utrudniony dostęp do drogich terapii. Konsultant do spraw onkologii chce to zmienić. Miejsce zamieszkania ma wpływ na dostęp do nowoczesnego leczenia. Te różnice mogą być duże: NFZ podaje, że na Mazowszu, w przeliczeniu na każde 10 tys. mieszkańców, wydaje na chemioterapię 477 tys. zł. Są regiony, gdzie wydatki są dwa razy niższe: np. na Opolszczyźnie (208 tys. zł), Podkarpaciu (231 tys. zł), w Małopolsce (232 tys. zł). Konsultant krajowy ds. onkologii chce wprowadzić centralną kwalifikację pacjentów do najdroższych metod leczenia: chemioterapii niestandardowej - pisze "Rzeczpospolita". Jak przypomina gazeta, w Polsce działa już jedno takie rozwiązanie: centralnie do najdroższych metod leczenia kwalifikowani są chorzy z reumatoidalnym zapaleniem stawów (najnowocześniejsze leki na tę chorobę kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych). By zmiany weszły w życie, konieczna jest zmiana rozporządzeń Ministerstwa Zdrowia o koszyku świadczeń gwarantowanych. Środowiska pacjentów boją się jednak, że taka centralna kwalifikacja ograniczy ich dostęp do leków. – O tym, jak leczyć, powinien decydować lekarz. Gdyby w Funduszu było więcej pieniędzy, nie byłoby potrzeby ograniczania liczby ludzi, którzy nowe, drogie terapie dostaną – mówi Elżbieta Kozik gazecie ze Stowarzyszenia Amazonek skupiającego kobiety z rakiem piersi. Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.

blogi ludzi chorych na raka